Tytuł: do krtani mej bezmiaru...
Autor: grześlak marcin
Tagi: miłość
Epoka:
Do krtani mej bezmiaru
Bestia krwi łaknąca się wije.
Już wołam, krzyczę, pomocy szukam.
Ktoś dłoń wyciąga - dosięgnąć niemogę.
Zbyt daleko. Bliżej, głośniej proszę - litości!
Ranę kolejną, bolesną umysłowi zadaje.
Czerwony potok wartko niezmierzony płynie.
Tamę pytaniem zrywa - odpowiedzi nie znam.
Strach - tętnicze wrzenie rozrywające.
Jeszcze jeden cios ... na kolanach - litości!
Przestroga pada, zwiastun końca.
Szansa ostatnia honoru poratunku.
Kopie leżącego kolejnym pytaniem,
Postrzępioną dusze zwala twarzą w ziemię.
Dźwięk wdzięczny nadchodzi - odsieczy symfonia
Losowe utwory:
Zawsze jest czas by zmieniać świat.
Trzeba tylko wierzyć,... Więcej
Śmierć jest jedynym blaskiem w mrokach życia kiru: To jedyn... Więcej
Dla kochanków strawą palących pragnień
Jednak złą sławą o... Więcej
Czyżewski Tytus (1880-1945), awangardowy malarz, poeta, kryt... Więcej
Nie miejcie pretensji do dzieci
Za brud na młodych twarz... Więcej